Wygrany proces z Gazetą Wyborczą w sprawie o naruszenie dóbr osobistych

Gazeta Wyborcza opublikuje przeprosiny oraz wypłaci zadośćuczynienie pieniężne w wysokości 10 000 złotych dla Buddyjskiego Związku Diamentowej Drogi linii Karma Kagyu w zakończonym procesie o ochronę dóbr osobistych. Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego wydany w tej sprawie.

W dniach 1 i 2 marca 2007 roku w bydgoskim wydaniu Gazety Wyborczej ukazały sie artykuły "Buddyści rekrutują w szkołach" oraz "Kurator Adamska: Grupy religijne więcej do szkół nie wejdą!" Aleksandry Lewińskiej i Jacka Kowalskiego. Dotyczyły one publicznego wykładu "Wprowadzenie do buddyzmu" wygłoszonego w Bydgoszczy przez Karola Ślęczka - filozofa i nauczyciela buddyzmu z Buddyjskiego Związku Diamentowej Drogi linii Karma Kagyu (Związek). Wykład odbył się w liceum ogólnokształcącym nr 6 w Bydgoszczy na podstawie odpłatnej umowy najmu podpisanej przez dyrektorkę szkoły. Z artykułów wynikało, że Związek jest niebezpieczną sektą, która podstępnie werbuje nowych członków w szkołach.

Teksty te rozpętały swoistą nagonkę: ówczesna kurator kujawsko-pomorska Bożena Adamska (zdymisjonowana w październiku 2007) wydała zalecenie zakazujące udostępniania sal lekcyjnych związkom wyznaniowym. Również z wypowiedzi ówczesnego wojewody kujawsko-pomorskiego Zbigniewa Hoffmana (PiS), które były reakcją na publikacje Gazety Wyborczej wynikało, że Związek jest niebezpieczną sektą, którą "można podejrzewać o działalność psychomanipulacyjną".

Związek wytoczył proces o ochronę dóbr osobistych. Sądy obu instancji podzieliły argumenty Związku nakazując wydawcy Gazety Wyborczej opublikowanie przeprosin oraz zapłatę zadośćuczynienia pieniężnego. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że powyższe publikacje stanowią "przykład nierzetelnego i zniesławiającego dziennikarstwa" a "zawarcie w spornych artykułach nieprawdziwych i niezweryfikowanych informacji i sugestii wskazujących w szczególności, że powód jest niebezpieczną i groźną sektą, które niewątpliwe zniesławiły go w oczach opinii publicznej, było dla powoda (Związku - przyp.) krzywdzące". Sąd podkreślił, że dziennikarze nie byli obecni na wykładzie, którego dotyczyły artykuły, a informacje na temat Związku uzyskali w głównej mierze od ojca Tomasza Franca, dyrektora Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach we Wrocławiu. Ojciec Franc "sam w swoich zeznaniach przyznał, że nie uważa się za bezstronny autorytet w dyskusji dotyczącej praw innych kościołów ani za eksperta od buddyzmu (...)" (fragment uzasadnienia wyroku).