Pytanie 57: Czy mógłbyś powiedzieć coś na temat małżeństwa i rodzicielstwa w naszym współczesnym, trudnym świecie?



Z małżeństwem jest tak, jak ze wszystim innym - ludzie spotykają się i chcą osiągnąć dzięki niemu szczęście, a także uniknąć cierpienia, które mogłoby ono ze sobą przynieść. Powiedziałbym, że mąż i żona są zawsze wolni, niezależnie od tego, ile papierów nazbierali z kościoła, czy z urzędów. Są to po prostu rozbudzeni, dorośli ludzie tworzący swój związek. Podczas gdy w jednych kulturach potrzebujemy papieru, by taki związek zaistniał, w innych pieczątki są niepotrzebne. Dopóki nie pojawią się dzieci, z papierem czy też bez niego, wszystko to jest zwykłym stosunkiem jednego człowieka do drugiego. Z drugiej strony jednak, kiedy przyjdą krasnoludki, będzie to wyglądało inaczej. Nagle pojawi się ktoś zależny od nas, ktoś, kto został wprowadzony przez nas w świat i wówczas powinniśmy starać się pozostać ze sobą jeśli tylko jest to możliwe nawet wówczas, kiedy czasem trudno nam jest znaleźć wspólny język. Oczywiście lepiej będzie wtedy dla dzieci, jeśli czasem będą spędzały więcej czasu z matką, kiedy ona tego będzie chciała, a czasem z ojcem. Najważniejsze jest to, iż od początku czynimy wszystko z nastawieniem, że chcemy dawać, a nie brać, że chcemy pomóc drugiej osobie by wzrastała i rozwijała się, a nie zamierzamy używać jej jako swojego rodzaju przedsiębiorstwa usługowego. Chodzi o to, byśmy byli w stanie dostrzegać inne osoby jako coś bardzo cennego, wartościowego, jako kogoś, kto może się rozwijać. Ja sam miałem wielkie szczęście spotykając Hannah, ale może nie powinienem mówić o tym zbyt dużo. Istnieją trzy rzeczy, których nie powinniśmy za bardzo chwalić, ponieważ robiąc to chwalimy jakby pośrednio samych siebie. Te trzy rzeczy to nasza własna medytacja, nasz koń i nasza żona...(śmiech).