New articlePytanie 52: Co musimy zrobić, by osiągnąć ten sam poziom rozwoju, który zrealizował Budda? Czy Jezus mógł być inkarnacją Buddy?



Wszyscy są Buddami, tylko jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy. Nic nie ogranicza potencjału naszego umysłu. Każdy kto włoży pewien wysiłek w osiągnięcie oświecenia, odkryje to. Pierwszym krokiem, który robimy jest wyjście poza osobowe "ja". Uświadamiamy sobie, że nie istnieje ono ani w naszych ciałach, ani w uczuciach czy myślach. Następny krok to przejście do wszechwiedzy, do obszaru w którym rozpuszcza się podział na przestrzeń w nas i na przestrzeń całego wszechświata. Jeśli chodzi o drugie pytanie, Budda nie jest osobą. Ważne jest, żeby to naprawdę zrozumieć. Możliwe, że Jezus był inkarnacją Jego miłości, podobnie jak ktoś inny mógł być inkarnacją Jego mądrości. Chodzi tu o to, jaki aspekt oświecenia wydobywamy. Powiedziałbym, że Jezus pełen łagodności i ofiary reprezentuje pewien aspekt współczucia Buddy. Widzisz, to nie jest kwestia osób. Możesz porównać umysł każdego z nas do promieniującego diamentu, który teraz jest jednak przykryty czterema zasłonami. Pierwsza z nich to niezdolność umysłu do dostrzegania, że ten, który widzi, to co się widzi i sam akt patrzenia są częścią jednej całości. Nieoświecony umysł działa tak jak oko, które widzi wszystko na zewnątrz, ale nie jest w stanie dostrzec samo siebie. Druga zasłona to przeszkadzające uczucia, które pojawiają się z powodu owej niemożności dostrzeżenia wszystkiego jako całości. Są to przede wszystkim przywiązanie, awersja, zazdrość, duma i pomieszanie. Z nich biorą swój początek przynoszące szkodę słowa i działania, na skutek których z kolei wykształcamy w sobie złe nawyki prowadzące do nowych problemów. W ten sposób to działa - umysł każdego z nas pokrywają grubsze lub cieńsze warstwy owych iluzji. Praktyka pomaga nam w różnoraki sposób przebić się przez nie i dotrzeć do naszej pierwotnej natury.